Felietony
W trosce o niewolników
Od czasów Hammurabiego, a może nawet jeszcze dawniejszych, wiadomo, że najwięcej pożytku ma się z niewolników. Wprawdzie niektórzy mówią, że z niewolnika nie ma robotnika, ale gdybyśmy tak wierzyli we wszystko, co ludzie mówią, to daleko byśmy nie zajechali.
Walka z Czerwonym Smokiem
Socjalizm - niezależnie od tego, czy funkcjonuje w wersji leninowskiej, szwedzkiej, nazistowskiej czy unijnoeuropejskiej - stara się rozbijać rodzinę. Bo rodzina uczy wartości anty-socjalistycznych.
Coś nowego?
W Czc. mec. Jan Widacki (SD, Kraków) swój zamieszczony w "Przeglądzie" felieton "A w Ojczyźnie nic nowego się nie dzieje" zakończył słowami: "...upierałbym się, że ciekawsze jest śledzenie polskich mediów. Ach, gdybyście Państwo wiedzieli, ile elegancji i gracji jest w ruchach małp, a ile inteligencji w ich oczach!".
Za mało mówimy?
Monteskiusz twierdził, że im mniej ludzie myślą, tym więcej mówią. Wynikałoby z tego, że dużo myślimy, bo z przecież mało mówimy. Nie mamy czasu na rozmowę. Za czasów Monteskiusza ci, którzy dużo pracowali mogli gadać do woli, bo fizyczne zajęcia rozmów nie wykluczały. A inni, nie pracując, zabijali czas rozmową.
Przerażające wieści...
...nadpływają z senackiej komisji budżetu i finansów publicznych. Jak donosi "Puls Biznesu" tzw. Rząd planuje, że w przyszłym roku uzyska ze spółek Skarbu Państwa 9,2 mld czystego zysku!!!
Oby do tysiąca
Być może gdzieś w początkach się pomyliłem, być może... Czyż zakładałem, że to tyle potrwa... Nie kojarzę też, czy moja kolejność uwzględnia tekst, który się nie ukazał, czy też go pomija, skoro nie dane mu było dotrzeć do Czytelników. Pamiętam za to, że zaproponował mi tę rubrykę redagujący magazyn sobotni Jakub Ciećkiewicz; on w ciągu tych lat awansował do piątku, ja pozostaję wierny sobocie ciesząc się z wierności Czytelników. Pośród tylu zmian, jakie dostrzegam od dekad na tych łamach, znając je jako czytający, a potem już i autor, ta moja stałość (choć pod tym względem...) nawet mi się podoba.

